I nadszedł ten dzień.
Niestety, nawał obowiązków zmusił mnie do ustępstw na jednym z pól mojej niezbyt długiej ale owocnej we wszelakie wydarzenia egzystencji.
Ogromnie ciężko jest pogodzić obowiązki studenta z zadaniami jakie los stawia przed superbohaterem. Dodatkowo, człowiek na pewnym etapie wyrasta z awanturniczego podejścia i zaczyna poważnie obawiać się o bliskich, których naraża na niebezpieczeństwo. Pośrednio bądź nie.
Przychodzi dzień kiedy trzeba zdjąć maskę, pelerynę, kombinezon czy hełm i wziąć się za uczciwą pracę. W kawiarni powiedzmy. Jak zwykły, statystyczny obywatel. Zacząć dbać o swoją edukację, jak powinien porządny syn. Pomyśleć o przyszłości.
I decyzja została podjęta. Raz na zawsze pozbawiłem się mocy i całej odpowiedzialności jaka wraz z nią na mnie spadła.
Miejmy nadzieję, że zmiana trybu życia będzie równie łatwa i owocna.
Amen.
Dziękuję za uwagę.
Zel.













